GSB – dzień 10 – Jaworzyna Krynicka – Kordowiec

GSB – dzień 10 – Jaworzyna Krynicka – Kordowiec

Za mną połowa szlaku. Dokładnie nikt tego do tej pory nie określił, ale przyjmuje się, że ten punkt przypada w okolicy Diabelskiego Kamienia. Niektórzy powiedzieliby, że teraz będzie z górki. Jeśli się jednak idzie z miejscowości Wołosate do Ustronia, to dopiero teraz zacznie się „pod górkę”.

Idę szybko, gdyż szlak nie jest męczący. Dzisiaj mam do przejścia ponad 27-kilometrowy odcinek, ponownie zakończony ostrym podejściem. Jest idealna pogoda na wędrówkę, ciepło, ale nie gorąco. Szlak prowadzi szczytami gór, prosto przez las. Od czasu do czasu wyłaniają się polany, często pełne słodkich borówek.

Na szlaku między Jaworzyną Krynicką, a Halą Łabowską
Na szlaku między Jaworzyną Krynicką, a Halą Łabowską

Już przed Krynicą zauważyłem różnicę w znakowaniu szlaku. Powiedzieć, że trasa przygotowana jest wzorowo, to za mało. Czasem co trzecie drzewo oznakowane jest trzema paskami.

Na szlaku za Jaworzyną Krynicką zauważam również nowość, co do której mam mieszane uczucia. Jakoś nie jestem przekonany, by postawienie koszy na śmieci na szlaku, to był najlepszy pomysł. Widać, że są nowe, gdyż jeszcze błyszczą świeżością. Na każdym boku kubła widnieje logo Lasów Państwowych, więc wiadomo, kto je postawił. Zastanawiam się, co inni wędrowcy myślą, o pomyśle ustawienia koszy w górach?

Idąc, słyszę dziwne hałasy dochodzące z lasu. Odpowiadają za nie głuszce, których te lasy są ostoją.

Ostoja Głuszcza w Beskidzie Sądeckim
Ostoja Głuszcza w Beskidzie Sądeckim

Po dwóch godzinach marszu do moich uszu dochodzą pierwsze odgłosy burzy. Przyspieszam, gdyż wolałbym być niżej, gdy nadejdzie.

Schronisko na Hali Łabowskiej (1021 m n.p.m.)

Znakowanie szlaków w Beskidzie Sądeckim coraz bardziej mnie zaskakuje. 4 km przed Schroniskiem na Hali Łabowskiej (1021 m n.p.m.) ukazuje się tabliczka z taką informacją. Kolejne są co kilometr.

Schronisko na Hali Łabowskiej, Beskid Sądecki
Schronisko na Hali Łabowskiej, Beskid Sądecki

Postanawiam wejść do środka, wbić następną pieczątkę i pomyśleć, co zrobić? By lepiej się myślało, zamawiam naleśniki z borówkami.

Zamawiając je dostaję propozycję wpisania się do specjalnej Księgi Gości i zostawienia adresu mailowego. To wszystko dlatego, że idę Głównym Szlakiem Beskidzkim, a dzierżawca schroniska jest miłośnikiem tego szlaku. Co roku w październiku organizowane tutaj są zloty osób, które szły lub interesują się tematem. Na adres mailowy mam otrzymać zaproszenie na kolejny zlot.

Nie muszę daleko szukać potwierdzenia, że ten szlak jest tutaj popularny. Wystarczy w jadalni podnieść wzrok, by zobaczyć wyrysowany przekrój wysokościowy całego szlaku.

Tyle za mną
Tyle za mną
To mnie jeszcze czeka
To mnie jeszcze czeka

Również na suficie widzę zarys szlaku z zaznaczonymi kilkoma punktami.

Naleśniki są rewelacyjne. W trakcie jedzenia uznaję, że skoro nie pada, to pójdę dalej.

Dobrze wyglądają i pysznie smakują
Dobrze wyglądają i pysznie smakują

Po drodze mijam miejsca upamiętniające bohaterów, którzy zginęli podczas drugiej wojny światowej. Związane są one ze Szlakiem Partyzanckim, który jest poprowadzony w Beskidzie Sądeckim.

Szlak Partyzancki w Beskidzie Sądeckim
Szlak Partyzancki w Beskidzie Sądeckim

Zatrzymuję się koło leśnej kapliczki z wypłowiałym obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Ktoś pod nią przyczepił piękny wiersz przewodnika tatrzańskiego, Edwarda Władysiuka pod tytułem „Kapliczki”. Dobrze oddaje on klimat tego miejsca.

Wiersz przewodnika tatrzańskiego, Edwarda Władysiuka pod tytułem „Kapliczki”.
Wiersz przewodnika tatrzańskiego, Edwarda Władysiuka pod tytułem „Kapliczki”.

Szybko muszę ruszać dalej, gdyż burza jest coraz bliżej.

Ostatnie minuty przed burzą
Ostatnie minuty przed burzą

Najpierw uderza wiatr, następnie zaczyna padać deszcz, by po 15 minutach przerodzić się w ulewę z piorunami. Burza trwa godzinę. Przez ten czas siedzę na plecaku w „bezpiecznym” miejscu.

Rytro (338 m n.p.m.)

Gdy robi się ciszej, wstaję i ruszam dalej. Tylko 20 minut dzieliło mnie od Schroniska Cyrla, a godzinę od Rytra (338 m n.p.m.).

Byłem w Rytrze już kilka razy, więc nie zbaczam ze szlaku, by zobaczyć ruiny XIII-wiecznego zamku, tylko przechodzę most na Popradzie.

Ruiny XIII-wiecznego zamku w Rytrze
Ruiny XIII-wiecznego zamku w Rytrze
Znalazłeś ciekawą treść lub zainspirowałem Cię do podróży? Możesz postawić mi wirtualną kawę, którą przeznaczę na rozwoju bloga, by było ich jeszcze więcej. Dziękuję. Postaw mi kawę na buycoffee.to
Rytro
Rytro

Obiad, zakupy i zaczynam się wspinać. Przede mną najtrudniejszy odcinek dzisiejszego dnia.

Zawsze podziwiałem ludzi, którzy całe życie mieszkają w miejscu, gdzie aby się dostać, należy się bardzo namęczyć. Podejście z Rytra na Kordowiec jest właśnie takim miejscem. Schodki, następnie wąski asfalt, cały czas stromo pod górę.

Podejście z Rytra na Kordowiec
Podejście z Rytra na Kordowiec

Muszę się spieszyć. Z prawej i lewej strony dochodzą mnie dźwięki nadciągających burz.

W drodze na Kordowiec
W drodze na Kordowiec

Wg mapy turystycznej ten 4-kilometrowy odcinek powinienem pokonać w 1:45 h. Mnie zajmuje on tylko ciut ponad godzinę.

Chata Kordowiec

Dzisiejszą noc spędzę w Chacie Kordowiec. Jestem w niej sam z właścicielem obiektu.

Chata Kordowiec
Chata Kordowiec

Po całej chatce roznosi się zapach suszonych grzybów. Dochodzi z kuchni, gdzie suszą się nad piecem kaflowym.

Suszone grzyby
Suszone grzyby

Mam okazję spróbować pysznej zupy grzybowej, którą częstuje mnie Andrzej, właściciel chatki. Zerkam na okno, za którym przechodzi burza. Pijąc gorącą herbatę, dopytuję się jak to się stało, że został właścicielem tego obiektu.

W miejscu chaty była kiedyś szkoła podstawowa. Gdy ją zlikwidowali posiadłość popadła w ruinę i ją odkupił. Sam ją wyremontował i teraz sezonowo wędrowcy mogą się tutaj zatrzymywać. Wspomina, że gdy remontował i wyposażał obiekt, nie miał jeszcze samochodu i wszystko wynosił na plecach. Największy problem miał z wniesieniem blach do pieca kaflowego oraz materacy. Od tego czasu jego plecy nie są już takie jak kiedyś, ale jest zadowolony z efektu. Z ciekawości pytam, ile osób zatrzymuje się tutaj w ciągu tygodnia? Odpowiada, że w sezonie około 5.

Zastaję sam. Robię kolejną herbatę i staram się zapamiętać chwilę. Z pokoju Andrzeja dochodzi muzyka. To połączenie melodii bałkańskich z elementami cygańskimi.

Rozmyślam nad dzisiejszym dniem, ale głównie moje myśli krążą wokół tej wyjątkowej chaty. Bardzo podoba mi się atmosfera tego miejsca. Właśnie czegoś takiego poszukiwałem wychodząc na ten szlak. Wydaje mi się, że zostało „stworzone” przez osobę, dla której ważniejsze niż kwestia dochodu jest chęć pomocy wędrowcom. Przypuszczam, że już mało pozostało takich miejsc i osób.

Może wiesz, gdzie można znaleźć podobne miejsce?

Informacje praktyczne:

Schronisko Hala Łabowska. Punkt który każdy idący GSB powinien odwiedzić. Miło, czysto, z jedzeniem w dobrej cenie. Co roku w październiku, odbywa się zlot wędrowców i „fanów” GSB.

Chata Kordowiec, położona na szczytowej polanie góry Kordowiec. Prywatna „chatka” z 12 miejscami noclegowymi. Warunki dobre. Sugeruję by co najmniej dzień przed przybyciem zadzwonić do właściciela – 888855211. Obiekt nastrojowy i przytulny, które powinien się spodobać wędrowcom, szukającym spokoju i których nie odstrasza wychodek na zewnątrz. Nie ma tutaj bufetu, ale istnieje możliwość skorzystania z kuchni.
Uwaga! Pamiętaj, że jest to prywatny dom, a Ty jesteś gościem. Zachowuj się tak, jakbyś chciał, by ktoś się u Ciebie w domu zachowywał.

Główny Szlak Beskidzki (GSB) – mapa 10 dnia – Schronisko PTTK Jaworzyna Krynicka – Chata Kordowiec

Podobał Ci się mój wpis ze szlaku do Chaty Kordowiec? Dołącz do podróży na Facebooku, Instagramie i Twitterze, aby zawsze być na bieżąco. Zapraszam również do lektury innych wpisów na https://podrozebezosci.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.