8 dzień pielgrzymki – Logrono – Najera – 28,9 km

8 dzień pielgrzymki – Logrono – Najera – 28,9 km

Camino de Santiago (szlak świętego Jakuba) 8 dzień pielgrzymki – Logrono – Najera

Dzień rozpoczynam od typowego hiszpańskiego śniadania w postaci bagietek, ciastka magdalenki, dżemu, kawy, herbaty, mleka, soku. To wszystko czeka przygotowane w albergue.

Marcelino Lobato

Wychodząc z Logroño, z daleka widzę dziwną postać. Wygląda jak św. Mikołaj, a siedzi pod prostym drewnianym baldachimem. Podobnie jak inni pielgrzymi podchodzę. Okazuję się, że spotkałem Marcelino Lobato, „wiecznego pielgrzyma”. Od 1972 roku przemierza Camino, a potwierdzenie jego wędrówek mierzy kilka metrów i przypomina obecnie długą rolkę papieru toaletowego.

Podobno, gdy znudzi go chodzenie, spędza całe dnie w swoim biurze, gdzie czeka na pielgrzymów, by z nimi porozmawiać. Na swoim „biurku” ma wystawione cukierki, owoce, którymi można się częstować i ewentualnie wrzucić coś w ramach wolnych datków. Oczywiście ma jeszcze pieczątkę oraz kałamarz i chętnie pozostawia ślad tego spotkania w credentialu każdego chętnego pielgrzyma.

Marcelino Lobato
Marcelino Lobato

Znowu idę prawie 30 km ze skręconą kostką, ale to mi nie przeszkadza. Przez pewien czas idę z Annemiek i innymi osobami z Włoch oraz z Judicael z Paryża. W końcu jednak ich wyprzedzam i przemierzam Camino sam. Idzie mi się dobrze, chociaż gorzej niż dzień wcześniej, może dlatego, że jest coraz cieplej.

Gdzieś między Logrono a Najera

Najera

Po dotarciu do Najera i wykonaniu podstawowych czynności udaję się na zwiedzanie. Jeśli jesteś ciekawy, jak długo dzisiaj szedłem, to zdradzę, że wyszedłem o 7:40, a dochodzę na miejsce o 13:20.

Nájera polecam zobaczenie bardzo ciekawego klasztoru Santa Maria La Real. Znajdują się w nim m.in. groby władców hiszpańskich oraz piękny kościół i krużganki.

Klasztor Santa Maria La Real w Najera
Klasztor Santa Maria La Real w Najera

Za to, zdecydowanie można sobie odpuścić muzeum archeologiczne, z uwagi na małą liczbę eksponatów.

Około 16:00 do miasteczka przychodzą osoby, z którymi dziś miałem okazję iść. Wskazuję im drogę do albergue. Są wykończeni. Przez cały dzień bardzo mocno świeciło słońce, było gorąco i w ogóle nie czuć było wiatru.

Na 20:00 idę na mszę dla pielgrzymów. Kolejny raz w kościele jest mało osób. Po mszy ksiądz zachęca chętnych, by zgodnie z tradycją tego kościoła, każdy pielgrzym trzy razy uderzyć w dzwonek usytuowany obok ołtarza. Za Boga, Chrystusa i Santiago.

Dzwonek w kościele w Najera
Dzwonek w kościele w Najera

Zaprasza również do zakrystii, gdzie wbija pieczątki oraz rozdaje obrazki.

albergue, gdzie się zatrzymuję, w pewnym momencie słyszę ojczysty język. Okazuje się, że oprócz mnie zatrzymały się tutaj jeszcze trzy osoby z Polski. Chłopak, który idzie sam oraz para (dziewczyna z chłopakiem), która wyruszyła aż z La Salette.

Jestem bardzo zaskoczony, gdy po kolacji wyciągają termos i częstują mnie winem z fontanny wina. Okazuje się, że gdy oni przechodzili koło fontanny, a było to około godziny 12:00, to wtedy wino było. Skorzystali więc z okazji i nalali wino do termosu. Czyż życie nie jest zaskakujące?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.