Bali – dzień 1 – Kuta – Waterbom

Bali – dzień 1 – Kuta – Waterbom

Bali – wyobrażenia a rzeczywistość

Zanim przedstawię Tobie relację z podróży na Bali, mam do Ciebie kilka pytań. Gdy słyszysz słowo Bali, jakie masz skojarzenia? Co Ci się nasuwa na myśl w pierwszej chwili? Jakie obrazy przychodzą Tobie do głowy?

Jeśli już odpowiedziałeś na te pytania, to teraz zapraszam do przeczytania mojej relacji i skonfrontowaniu Twoich wyobrażeń z tym, jak w rzeczywistości jest na Bali 🙂 .

Dlaczego Bali?

Gdy rok temu myślałem o miejscu w Azji, które najbardziej chciałbym zobaczyć, właśnie Bali przychodziło mi do głowy najczęściej. Dlatego, gdy zobaczyłem, że pojawiły się bilety na Bali w promocyjnej cenie, postanowiłem zrealizować swoje marzenie i po chwili namysłu, bilety zostały kupione.

Pytałem się Ciebie, jakie masz skojarzenia z wyspą Bali. Moje wyobrażenia o tej wyspie wynikały z obrazów, które bardzo często są pokazywane w katalogach turystycznych. Na nich widzimy piękne plaże, świątynie w otoczeniu kwiatów oraz ludzi ubranych w piękne, kolorowe stroje.

Po zakupie biletów zacząłem szukać informacji o tej wyspie. Nagle okazało się, że o ile niektóre strony dalej powielały obraz z moich skojarzeń, to inne źródła, głównie polscy blogerzy którzy odwiedzili wyspę, przedstawiają zupełnie inny obraz wispy. Często daleki od lukrowanego obrazu z pocztówek tworzonego pod dyktando biur turystycznych. Oto przykłady:

http://www.lkedzierski.com/indonezja/bali-pura-besakih/
http://koziolkiwazji.blogspot.com/2016/03/indonezja-bali-wersja-robocza-bez-zdjec.html

Cóż, skoro jednak kupiłem bilet, to nie pozostało nic innego jak tylko skonfrontować własne wyobrażenia z rzeczywistością. Trzeba sprawdzić, który obraz wyspy jest bliższy prawdzie.

Podróż

Moją przygodę lotniczą rozpoczynam w Pradze, do której przyjeżdżam z Katowic, korzystając z dogodnego połączenia Leo Express. Jeśli do tej pory nie słyszałeś o Leo Express, to wyjaśniam, że jest to połączenie autobusowo-pociągowe, które dwa razy dziennie realizuje połączenia na trasie Kraków (przez Katowice) do Pragi. Za bilet w dwie strony zapłaciłem 110 zł.

Pociąg Leo Express
Pociąg Leo Express

Pierwszy lot odbywam do Paryża liniami AirFrance, następnie lecę do Szanghaju. Tym razem liniami ChinaEastern. W oczekiwaniu na lot do Denpasar, zamiast odprawy, otrzymujemy pudełko z posiłkiem oraz butelką wody. Na pytanie dlaczego? Dowiadujemy się, że samolot jest opóźniony i oni nic więcej nie wiedzą. Kolejne pytania powodują, że nagle osoby mające zająć się odprawą, zapominają języka angielskiego. Można i tak 🙂 . Pozostało więc tylko zjeść posiłek i czekać w spokoju, aż podróż będzie kontynuowana.

Posiłek to duża porcja ryżu, 6 kulek o niewiadomym, ale smacznym wnętrzu, kawałki kurczaka w panierce i butelka wody.

ChinaEastern meal
Niespodziewany posiłek od ChinaEastern

Opóźnienie nie jest duże i już po godzinie, zostajemy poinformowani, że samolot będzie podstawiony, ale pod inną bramę.

Na Bali przylatujemy o 1 w nocy, a więc w porze, gdy jedyną możliwością dostania się do hotelu wydaje się taksówka.

Na stronie lotniska wcześniej znalazłem informację, że cena za przejazd do Kuty powinna maksymalnie wynosić 80 000 IDR (10 000 IDR rupii indonezyjskiej = 2,90 zł, przelicznik z czerwca 2016 roku).
Postanowiłem jednak przetestować aplikację, o której dużo słyszałem, ale do tej pory nie miałem okazji używać, a chodzi mi oczywiście o UBERa.

Jak wiesz, czasem na lotniskach możesz skorzystać z darmowego internetu. Na lotnisku na Bali jest podobnie. Pamiętaj jednak, że jeśli zmienisz język na angielski to się nie połączysz z siecią. Musisz kliknąć język indonezyjski, wtedy bez problemu uda Ci się uzyskać dostęp do internetu. Odkryliśmy to metodą prób i błędów. Piszę odkryliśmy, gdyż w tą podróż wziąłem kolegę.

Włączam aplikację, podaję gdzie jestem, gdzie chcę jechać i otrzymuję informację, że za 5 minut podjedzie kierowca. Jest podane jego imię, zdjęcie, model samochodu oraz numer rejestracyjny. Wychodzę przed lotnisko, a tam już czeka grupka taksówkarzy oferujących swoje usługi. Każdy z nich oczywiście jest najtańszy. Dziękuję jednak wszystkim i czekam na nasz transport. Po 5 minutach podjeżdża kierowca, wkładamy plecaki i jedziemy.

Odległość z lotniska do Kuty jest bardzo mała i przejazd zajmuje 20 minut. Kierowca nie dowozi nas pod sam hotel, gdyż twierdzi, że są tam wąskie uliczki i się nie zmieści. Daje jednak wskazówki jak dojść. Po dotarciu do hotelu i zameldowaniu okazuje się, że przejazd kosztował 25 000 rupii. Już wiem, dlaczego taksówkarze na Bali (i nie tylko) walczą z UBERem 😉 .

Dzień 1   Kuta – Watersom

Nie odczuwamy zmiany czasu, i to pomimo że musieliśmy przesunąć zegarki 6 godzin do przodu. Wstajemy bez problemu. Po wyjściu z pokoju do naszych nozdrzy dochodzi zapach kadzidełek. Nie musimy długo szukać jego źródła, gdyż o mało nie przepadamy przez ołtarzyk ułożony na ścieżce w ogrodzie.

Pachnąca przeszkoda
Pachnąca przeszkoda

Jesteśmy zaskoczeni „tą przeszkodą”, ale już wkrótce okaże się, że nie potrzebnie. Tutaj wszędzie, gdzie się nie pójdzie, można „przepaść” przez ołtarzyk.

W drodze do atrakcji numer 1 na Bali (wg Tripadvisor) idziemy zobaczyć słynną Kuta Beach. Na plaży i w wodzie więcej surferów niż plażowiczów. Jest piękna słoneczna pogoda, o brzeg rozbijają się fale oceanu, a na brzegu, co kawałek wbita jest czerwona flaga, informująca, że dziś woda jest tylko dla surferów.

Kuta Beach, Bali, Indonezja
Surferka na plaży w Kucie

Nam to jednak nie przeszkadza, gdyż po długiej podróży zamierzamy odpocząć w parku wodnym, Waterbom, to on jest atrakcją dnia.

Park wodny Kuta Waterbom Bali

Park jest usytuowany blisko centrum Kuty, więc bardzo łatwo do niego trafić. Za 100 dolarów otrzymuję w kantorze 1 320 000 IDR, więc znowu czuję się jak milioner, ale nie długo. Bilety wstępu do aquaparku są drogie. Osoba dorosła płaci 520 000 (ok 150 zł), natomiast dziecko 370 000 IDR (ok. 107 zł). Do tego należy doliczyć koszt szafki 30 000 IDR (można wziąć jedną na dwie osoby).

Podobnie jak w innych wodnych parkach, wewnątrz nie można płacić gotówką, tylko opaską. Tutaj jednak należy wcześniej te opaski doładować pieniędzmi, by móc coś kupić. Byś wydał na miejscu jak najwięcej, na wejściu musisz otworzyć plecak, torbę, a wszelkie napoje i jedzenie są rekwirowane i możesz je odebrać dopiero na wyjściu. Oczywiście, możesz użyć np. własnego ręcznika, by „przemycić” coś do środka 😉 .

Widok na Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Widok na Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja

Jesteśmy kilka chwil po otwarciu, więc nie ma jeszcze kolejek i możemy sobie wybierać miejsce, gdzie będziemy odpoczywali po wodnych szaleństwach. Do wyboru mamy leżaki w otoczeniu jednego z basenów lub cichszą strefę obok najsłynniejszej atrakcji. Kładziemy ręczniki i idziemy na zjeżdżalnie.

Przed każdym wyjściem na kolejną zjeżdżalnię odczuwamy lęk, mówimy jednak sobie, że to na pewno są bezpieczne atrakcje, więc nie ma się czego bać. Trudno jednak w to uwierzyć, gdy wchodzisz do kapsuły położonej 16 metrów nad ziemią. Drzwi się zamykają, słyszysz odliczanie i nagle podłoga się zapada.

Zjeżdżalnia Climax, Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Zjeżdżalnia Climax, Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja

Starasz się pamiętać by mieć skrzyżowane nogi i ręce, ale czasem trudno zapanować nad odruchem. Tym bardziej jak mkniesz z prędkością 70 kilometrów na godzinę.

Zjeżdżalnia Climax, Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Zjeżdżalnia Climax, Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja

Niektórzy uważają Climax za najstraszniejszą zjeżdżalnię. W Waterbom ma ona jednak mocną konkurencję np. Smash Down 2.0. Ta zjeżdżalnia ma swój początek na wysokości 21 metrów, ale tutaj podłoga jest przeźroczysta i spadasz swobodnie w dół, by skończyć zjazd efektowną fontanną.

Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja

Oto fontanna w moim wykonaniu 🙂

Zjeżdżalnie oraz inne atrakcje aquaparku położone są w bujnym ogrodzie, dzięki czemu nie czujemy, że jesteśmy w mieście, za to doskonale się relaksujemy.

Relaks w Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Relaks w Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja

Jedną z bardziej przyjemnych atrakcji jest Lazy River. Wystarczy usiąść w pontonie, a woda sama niesie. Sama przyjemność.

Lazy River, Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Lazy River, Waterbom, Kuta, Bali, Indonezja
Znalazłeś ciekawą treść lub zainspirowałem Cię do podróży? Możesz postawić mi wirtualną kawę, którą przeznaczę na rozwoju bloga, by było ich jeszcze więcej. Dziękuję. Postaw mi kawę na buycoffee.to

Ceny w aquaparku podobne są do polskich. Danie BBQ to koszt od 60 000 IDR, woda 15 000 IDR, lody 25 000 IDR.

Trudno w to uwierzyć, ale spędzamy tam aż 7 godzin.

Powrotną drogę pokonujemy plażą. Niestety słońce schowało się za chmury, więc nie mamy okazji zobaczyć zachodu słońca. Widzimy jednak, że niektórym to nie przeszkadza. Na plaży siedzi grupka Balijczyków ubrana w tradycyjne stroje. Przewodzi im kapłan, nie zwracając uwagi na przechodzących turystów, modlą się.

Modlitwa na plaży. Kuta Beach, Bali, Indonezja
Modlitwa na plaży. Kuta Beach, Bali, Indonezja

Pora spróbować lokalnej kuchni. Znowu wyciągam telefon i kierując się opiniami i wskazówkami z Tripadvisora. Idziemy do jednej z bocznych uliczek, do miejsca zwanego Bamboo Corner. Zaczynam od dania, które znam i na które mam ochotę. Za kolację, na którą składa się Chicken Curry (25 000 IDR) oraz pyszny sok z mango (15 000 IDR), płacę niecałe 12 złoty. W menu można znaleźć tańsze dania, ale mam ochotę na coś ostrego.

Może nie jest to wykwintna restauracja i przydałby im się remont, ale ludzi jest dużo. Karmią smacznie i w bardzo dobrej cenie.

Mamy jeszcze ochotę iść na plażę, musimy jednak poczekać aż przestanie padać deszcz. Niby czerwiec to pora sucha, a okazuje się że nie do końca tak jest.

W Kucie wzbudzamy sensację, gdyż wychodząc z restauracji, mamy na sobie, dobrze nam znane plastikowe peleryny. Tu jednak widok człowieka w pelerynie musi być czymś wyjątkowym, gdyż niektórzy starają się być nawet dowcipni i pytają się jak się chodzi w workach na śmieci.

W końcu przestaje padać i idziemy na plażę. Po drodze próbujemy lodów o smaku duriana, największego i podobno najbardziej śmierdzącego owocu świata. Są słodkie, nawet bardzo i nie czuć nieprzyjemnego zapachu. Stwierdzam, że jeden raz na jakiś czas mógłbym zjeść. Jestem jednak osamotniony w mojej deklaracji.

Lody o smaku duriana
Lody o smaku duriana

Nie zostajemy długo na plaży, gdyż musimy być wypoczęci przed kolejnym dniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.