14 dzień pielgrzymki – Hornillos del Camino – Castrojeriz – 20,1 km

14 dzień pielgrzymki – Hornillos del Camino – Castrojeriz – 20,1 km

Camino de Santiago (szlak świętego Jakuba) 14 dzień pielgrzymki – Hornillos del Camino – Castrojeriz

Jeżeli oglądałeś film „Droga życia”, to może pamiętasz scenę, gdy poznajemy Jacka pisarza. Ma to miejsce na ściernisku, na którym są poustawiane bele słomy. On mówi do siebie, rzuca kijem i wtedy poznaje resztę bohaterów.

Dziś ta scena wróciła do mnie, a to dlatego, że ten odcinek biegnie wśród pól uprawnych, na których dominowały zboża. Jednak z uwagi na okres, w jakim idę, na polach można zobaczyć właśnie bele skoszonego i sprasowanego zboża.

Sceneria jak z „Drogi życia”

Dawniej niektórzy pielgrzymi wędrowali na grzbietach koni. Na razie nie widziałem takiego pielgrzyma, ale mijam osobę, która wzbudza większe zainteresowanie, niżby zwróciła postać na koniu. Tym pielgrzymem jest starszy mężczyzna, który pielgrzymuje z osiołkiem. Pochodzi on z Francji i stamtąd też wyruszył. Natrafiam na niego, gdy jest już w drodze powrotnej do domu. Niektórym może się wydawać, że takie pielgrzymowanie jest łatwiejsze, gdyż nie musisz nieść plecaka. Tu się mylą, gdyż oprócz siebie musi jeszcze się troszczyć o zwierzę. Musi go karmić, poić i czyścić. Nawet znalezienie miejsca, gdzie możesz się zatrzymać razem ze zwierzęciem, nie należy do łatwych. Najgorsze dla nich jest przejście przez duże miasta.

W tym dniu spotykam jeszcze na dwie ciekawe osoby. Dziwnym zbiegiem okoliczności obie te postacie również pochodzą z Francji.

Serge

Pierwszą osobą jest mężczyzna, który żyje na tej drodze i możesz go tam spotkać. Na imię ma Serge i już kilkanaście lat chodzi tam i z powrotem. To jest jego dom i tak traktuje Camino. Mijałem go kilka razy wcześniej i już wtedy zwróciłem na niego uwagę, a to dlatego, że zawsze można go było spotkać z dużym plastykowym czarnym workiem, do którego zbiera śmieci po innych pielgrzymach.

Serge i Annemiek sprzątający szlak

Dziś ma pomocnika. Bardzo się dziwię, gdy okazuje się, że pomocnikiem jest Annemiek. Postanowiła mu pomóc. Ona zbiera śmieci po prawej stronie ścieżki, a on po lewej. Z ciekawości pytam wieczorem Annemiek, skąd on ma pieniądze, by tutaj przeżyć. Mówi, że otrzymuje rentę z Francji około 550 euro i to wydaje na jedzenie. Inne rzeczy np. ubrania, buty, śpiwór, znajduje po drodze. Co do noclegów, to bardzo często w albergue otrzymuje nocleg za darmo, właśnie za to, że sprząta Camino. Z ciekawostek dodała, że on sprząta tylko polne drogi, ścieżki i pobocza dróg. Nigdy nie sprząta miast i miejscowości gdyż uważa, że o nie powinni zadbać sami Hiszpanie. Żalił się również, że kiedyś w okresie zimy pracował na plantacjach szparagów, ale w chwili obecnej Hiszpanie wolą zatrudniać pracowników z Ameryki Południowej, którym mniej płacą.

Drugą ciekawą osobą jest młoda Francuska pracująca jako pracownik opieki społecznej. Pielgrzymuje, ciągnąc za sobą plecak na wózku (podobnym do tego, jakie starsze osoby biorą na zakupy). Wiedząc, jak wygląda droga i ile tam jest kamieni zdaję sobie sprawę, że nie ma łatwo i przez ten wózek musi iść wolniej.

Castrojeriz

Castrojeriz z daleka bardzo mi się podoba. Położone na zboczu wzgórza na szczycie, którego widać ruiny zamku. Niestety, z bliska widać, że jest to kolejne miasteczko, które umiera. Już na wejściu można zauważyć, że bardzo dużo domów jest pozamykanych i pozabijanych deskami. W dwóch z trzech pozostałych w mieście kościołach obecnie są muzea ze sztuką sakralną. Jest jednak plus takiej sytuacji, gdyż dzięki temu są one otwarte i można je zwiedzać (chociaż wiąże się to z kupnem biletu).

Castrojeriz
Castrojeriz

Wieczorem jem kolację w towarzystwie Marco, Elisa i Paola z Włoch oraz Annemiek. Ta ostatnia większość życia mieszka we Włoszech, ale z pochodzenia jest Holenderką. To jest bardzo miły wieczór, pomimo tego, że dla Elisy i Paoli to jest ostatni dzień Camino. Kończy im się urlop i jutro muszą wracać do domu. Widać po nich, że chętnie by kontynuowały swoją podróż.

Kolacja w Castrojeriz
Kolacja w Castrojeriz

Uwaga: Każdemu idzie się lepiej czystą drogą, więc jeśli zamierzasz pójść tą drogą, pamiętaj, by nie wyrzucać śmieci, gdzie popadnie. Zabierz je ze sobą i wrzuć do kosza. Wiem, dla większości to jest oczywiste, ale myślę, że czasem nie zaszkodzi przypomnieć. Nie baw się również w Amerykanów, którzy po przejściu danego odcinka wyrywają kartki z przewodnika i wyrzucają po drodze.

Podobał Ci się mój wpis? Dołącz do podróży na FacebookuTwitterze Instagramie, aby zawsze być na bieżąco. Zapraszam również do lektury innych wpisów na https://podrozebezosci.pl.

8 thoughts on “14 dzień pielgrzymki – Hornillos del Camino – Castrojeriz – 20,1 km

  1. Właśnie obejrzałam. Trochę się obawiałam, że będzie zbyt patetycznie i poważnie, ale obawy te były bezpodstawne. Jestem jeszcze rozemocjonowana i mogłabym tu napisać elaborat, ale podsumuję krótko: film naprawdę bardzo mi się podobał – porusza i daje do myślenia (nawet gdy nie jest się podróżnikiem ;-)). A muzyka – masz rację, świetna. Lubię, kiedy ścieżka dźwiękowa nienachalnie wprowadza w nastrój i podkreśla to, co ważne.

    1. Cieszę się, że go obejrzałaś :). Masz rację, film nie jest patetyczny, ale daje do myślenia. Po drodze jest dużo miejsc świadczących, że akurat tam umarł pielgrzym, najwięcej właśnie w Pirenejach, czyli tam gdzie zginął syn głównego bohatera. Bardzo często na drodze można spotkać krzyże, lub kopczyki na których rodzina lub znajomi osób które odeszły wieszają ich zdjęcia, czasem wraz z modlitwami.
      Zapraszam do dalszego śledzenia mojej drogi, zapewne zobaczysz na zdjęciach które zobaczyłaś na filmie :).

  2. Chyba muszę wreszcie obejrzeć „Drogę życia”, bo jak się okazuje, film ten stanowi istotny kontekst dla Twoich wpisów ;-). Tak poza tym, zaskoczyli mnie Amerykanie wydzierający kartki z przewodnika – w życiu bym na to nie wpadła. Pomijając kwestię śmiecenia, to trochę dziwna postawa.

    1. „Drogę życia” obejrzałem dwa razy. Pierwszy raz kilka lat temu, drugi raz gdy wróciłem.
      Film jest nierówny i gdy go pierwszy raz obejrzałem to podobała mi się bardziej pierwsza połowa, niż druga. Druga połowa wydawała mi się, że jest zrobiona jakby w przyspieszonym tempie, przez co odbiega od pierwszej połowy. Drugi raz gdy go obejrzałem, to potraktowałem go jako wspomnienie miejsc w których byłem, które poznałem i w których poznałem wspaniałych ludzi.
      Gdy będziesz oglądała ten film, to zwróć jeszcze uwagę na muzykę, mnie się bardzo podobała :).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.