13 dzień pielgrzymki – Burgos – Hornillos del Camino – 21 km

13 dzień pielgrzymki – Burgos – Hornillos del Camino – 21 km

Camino de Santiago (szlak świętego Jakuba) 12 dzień pielgrzymki – Burgos – Hornillos del Camino

Według polskiego przewodnika, w Burgos należy zobaczyć klasztor cysterek Las HuelgasNie udało mi się tego dokonać wczoraj, a że usytuowany jest on na wyjściu z miasta, a dodatkowo potrzebowałem się wyspać i powalczyć z gorączką, uznałem, że to zrządzenie losu (na tej drodze często odnoszę takie wrażenie) i zobaczę go dzisiaj.

Burgos
Burgos

Klasztor cysterek Las Huelgas w Burgos

Z uwagi na to, że monastyr otwierają dopiero o 10:00, postanowiłem się nie śpieszyć. Przechadzam się wolno po mieście, jem w spokoju śniadanie (w dalszym ciągu są to słodkie i miękkie bułki) i przed 10:00 zjawiam się w klasztorze. Zadziwia mnie jedno, a mianowicie to, aby zostawić plecak w szatni, należy go włożyć do maszyny dobrze znanej z lotnisk, która dokładnie go prześwietla. Nie jest to takie łatwe, gdyż ich maszyna jest mniejsza niż na lotniskach, a ja mam duży plecak. W końcu jakoś go przepycham.

Jeżeli lubisz fotografować, to mam złą wiadomość, w środku klasztoru nie można robić zdjęć (a szkoda). Można jedynie na zewnątrz budynku. Sam klasztor robi mniejsze wrażenie niż katedra w Burgos, ale uważam, że jest wart zobaczenia. Z ciekawszych eksponatów można tu zobaczyć oryginalną chorągiew Proroka, zdobytą od Arabów ponad 800 lat temu, w 1212 roku.

Klasztor cysterek Las Huelgas

Rozpoczynam właściwą wędrówkę bardzo późno, gdyż dopiero o 11:45. Z uwagi na to, że czuję się już lepiej, a do tego pogoda jest piękna i mam doskonały nastrój, uznaję, że nie będę się spieszył. Idę wolno (jak na mnie) i cieszę się z tego, że jestem, tu gdzie jestem.

Jest upalnie. Idę wciąż w pełnym słońcu, gdyż droga w głównej mierze biegnie wśród ściernisk. Przechodzę obok czegoś na wzór oazy. Postanawiam się zatrzymać i zjeść prowiant. Spotykam tu dwie Węgierki i francuskiego rowerzystę, który podróżuje z ukulele i właśnie prezentuje Węgierkom swoje umiejętności muzyczne. Jak widzisz, różne rzeczy można spotkać na Camino.

Koncert w oazie
Koncert w oazie

Hornillos del Camino

Do Hornillos del Camino docieram po 16:00. Zatrzymuję się w miejskiej albergue, którą opiekuje się Walijczyk. Mieszkał on również w Polsce, w Krakowie. Przez rok był tam nauczycielem angielskiego. Okazuje się, że zostaję przydzielony do pokoju, w którym są już moi znajomi z Włoch.

Albergue w Hornillos del Camino

Dzień kończy się kolejnym miłym muzycznym akcentem. Walijczyk wyciąga gitarę i zaczyna grać i śpiewać na zewnątrz albergue. A to wszystko przy pełni księżyca. Kto nie lubi takich niespodzianek, bo ja lubię?

Podobał Ci się mój wpis? Dołącz do podróży na FacebookuTwitterze Instagramie, aby zawsze być na bieżąco. Zapraszam również do lektury innych wpisów na https://podrozebezosci.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.