18 dzień pielgrzymki – Sahagun – El burgo ranero – 18,7 km

18 dzień pielgrzymki – Sahagun – El burgo ranero – 18,7 km

Camino de Santiago (szlak świętego Jakuba) 18 dzień pielgrzymki – Sahagun – El burgo ranero

Po przejściu 40 km w upale, dużej utracie wody i uzupełnieniu jej 6 litrami, czuję się zmęczony i rozbity. Postawiam iść wolno bez pośpiechu. Postanawiam również, że nie zatrzymam się w miasteczku, które sugeruje angielski przewodnik, tylko w następnej miejscowości.

Początek dnia jest bardzo spokojny, ale już po 30 minutach po lewej i prawej stronie zauważam zbliżające się burze. Zastanawiam się co zrobić, gdyż idę po płaskim, otwartym terenie, bez zabudowań, a mam ze sobą metalowe kijki i telefon.

Nadciągająca burza
Nadciągająca burza

W końcu koło 9:00, przy ogłuszającym hałasie piorunów, przychodzi mocne uderzenie wiatru i ulewnego deszczu. Na szczęście kilka minut wcześniej trafiam na przystanek autobusowy, gdzie z kilkoma pielgrzymami przeczekuję burzę.

Moje schronienie przed burzą

Kolejny deszcz zastaje mnie w następnej miejscowości, ale tam wystarczy stanąć pod murem, by nie zmoknąć.

Jak może pamiętasz, pisałem o śliwkach, jakie otrzymałem kilka dni temu od staruszka. Dziś obok szlaku czeka mnie niespodzianka, trzy skrzynki wypełnione właśnie tymi śliwkami (czy może renklodami). Obok stoją tabliczki w różnych językach. Informują one, że owoce są za darmo, można zabrać, ile się chce oraz że akceptują datki. Przy skrzynkach są reklamówki, więc nakładam sobie tyle, ile uważam, że zjem. Wrzucam monety do skrzynki i idę dalej, zajadając się słodkimi i soczystymi owocami.

Śliwkowa niespodzianka

El burgo ranero

Końcowe kilometry do El burgo ranero idę z Jenny z Węgier oraz z Paolo z Włoch. Duża różnica wieku oraz nieznajomość tych samych języków, nie przeszkadza by iść razem i móc się porozumieć. On ma około 60 lat i mówił tylko po włosku. Ona z kolei ma około 25 lat i mówi po węgiersku oraz angielsku. Pomimo tego idą razem i dobrze się rozumieją.

Na noc zatrzymuję się w miejskiej albergue prowadzonej przez wolontariuszy. Jestem zaskoczony, gdyż każdy pielgrzym jest bardzo miło witany. Zostaję wyściskany i poczęstowany herbatą. Czuje się, że to, że zostałeś wyściskany płynie z serca. Nie jest to sztuczny gest.

Albergue w El Burgo Ranero
Albergue w El Burgo Ranero

Na kolację idę na drugą stronę ulicy do jednej z restauracji. Poznaję tam nowe osoby. Jest to duża grupa Włochów, do tego Finn z Irlandii i Elen z Francji. Okazuje się, że jej wózek nie wytrzymał trudów podróży i obecnie, podobnie jak reszta pielgrzymów nosi swój plecak na plecach.

Podczas kolacji jest włączony telewizor, a w nim można śledzić wyścigi motorowe. Z zaskoczeniem obserwujemy Włochów, których ekscytacja wyścigami jest olbrzymia. Co chwilę, podrywają się ze swoich krzeseł i głośno krzyczą. Wątpię, że gdyby to nasz krajan był faworytem i wygrał, cieszylibyśmy się tak bardzo i tak głośno, jak oni.

Podobał Ci się mój wpis? Dołącz do podróży na FacebookuTwitterze Instagramie, aby zawsze być na bieżąco. Zapraszam również do lektury innych wpisów na https://podrozebezosci.pl.

4 thoughts on “18 dzień pielgrzymki – Sahagun – El burgo ranero – 18,7 km

  1. Ze zdjęć i opisu wnioskuję, że to był pyszny dzień ;-). A tak na serio, gdybyś nie znalazł w czasie burzy przystanku, co byś zrobił na tej otwartej przestrzeni?

    1. Jak widzisz miałem szczęście, gdyż nie kojarzę bym w czasie całej wędrówki widział po drodze drugi przystanek :). Gdybym jednak na niego nie trafił na pewno odłożyłbym kijki z dala ode mnie i gdyby zaczęła się burza, to bym wyciągnął pelerynę, nałożył na siebie i plecak, a później kucnął w niżej położonym miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.